Podatek ekologiczny? A może ekonomiczny?
Chyba wszyscy słyszeli o genialnym pomyśle wprowadzenia tzw. podatku ekologicznego (kto nie słyszał więcej informacji np. tutaj: http://www.egospodarka.pl/14439,Podatek-ekologiczny-zamiast-akcyzy,1,11,1.html). Dla każdego myślącego obywatela - jakich w tym kraju jest niewielu - jest oczywiste że każdy podatek tło zło. Z ekologią nie ma on oczywiście nic wspólnego a uderzając w posiadaczy aut z dużymi silnikami dosłownie śmierdzi z daleka faszyzmem. Niech biedaki obywatele jeżdżą "kosiarkami" - tak uważa "rząd"!
Z uwagi na to iż różne podatki socjalistów coraz bardziej zaczynają mnie śmieszyć gdyż stają się coraz bardziej absurdalne zgłaszam swoją własną propozycję, najdurniejsza ze słyszanych przeze mnie wersji mówi o opłacie rocznej więc ja na tej wersji będę bazować:
Z uwagi na powodowanie korków w miastach, zwłaszcza za światłami proponuję wprowadzenie podatku osiągowego. Nie może być przecież tak by szybkie auta stały w korkach przez te wolne. Sugeruję więc opodatkować auta opłatą roczną ze względu na przyśpieszenie od 0 do 100 km/h.
Dla aut które mają powyżej 20 sekund: 10 000 zł
Dla aut które mają powyżej 15 sekund: 7 000 zł
Dla aut które mają powyżej 12 sekund: 4 000 zł
Dla aut które mają powyżej 10 sekund: 3 000 zł
Dla aut które mają powyżej 8 sekund: 2 000 zł
Dla aut które mają powyżej 6 sekund: 1 000 zł
Dla aut które mają powyżej 5 sekund: 500 zł
Samochody o przyśpieszeniu poniżej 5 sekund do 100 km/h będą z tej opłaty zwolnione.
Oczywiście powyższy pomysł jest poroniony lecz wcale nie głupszy niż ten proponowany przez "nasze" (a może "ich"?) Państwo.